Jak naprawić dziecko?

Indywidualne podejście do dziecka. Przykład z konsultacji.

Rodzice, którzy przychodzą do mnie na konsultacje bardzo często narzekają na swoje dzieci. Mówią mi na przykład : – dlaczego ja zawsze sam odrobiłem lekcje, a moje dziecko nie chce tego robić samo, co jest z nim nie w porządku ? Albo pytają: Czemu moje dziecko mnie bije? Czemu siebie bije? Czemu jest takie nieposłuszne? – Narzekanie, niedowierzanie i bezsilność są tutaj bardzo mocno widoczne.

Warto dodać, że bardzo często dziecko stoi obok i z uwagą słucha ich wypowiedzi na swój własny temat. Ja bardzo nie lubię takich sytuacji bo uważam, że nie powinno się mówić negatywnie o swoich dzieciach gdy one to słyszą. O żadnej osobie, nawet w takiej sytuacji gdy szukamy dla niej pomocy. Zazwyczaj proszę wtedy rodziców o to, aby dziecko zostało odesłane do stoliczka gdzie może się pobawić i dopiero wtedy rozpoczynamy analizę problemu. Co ciekawe w powtarzalny sposób okazuje się, że to nie jest wcale problem dziecka ale, że to właśnie rodzicom brakuje kompetencji by rozwiązać tę sytuację we właściwy sposób. Wiąże się to też z tym, że zazwyczaj rodzice mają nierealistyczne oczekiwania, że ich dziecko będzie się zachowywało w taki czy w inny sposób. Mają w głowie scenariusze, które nie biorą pod uwagę unikalności cech ich dziecka. Porównują je z samymi sobą w dzieciństwie (no ja nigdy tak nie robiłem…, no ja zawsze…)

Częstym zjawiskiem jest porównywanie dziecka z innymi dziećmi i szukanie w ten sposób pewnej „normy. Warto tu dodać, że tutaj zazwyczaj porównujemy nasze dziecko do spokojnych, łatwych w obsłudze „egzemplarzy” według zasady, że trawa jest zawsze bardziej zielona z drugiej strony płotu.

Rodzice martwią się i niepokoją, czują się rozżaleni i rozczarowani, gdyż dziecko nie spełnia ich oczekiwań, a sytuacja jest dla nich trudna. Można powiedzieć, że życie zastawiło na nich pułapkę! Nie mają wyjścia, bo przecież wiadomo, że gdy mają dziecko, to nie mogą dokonać ani reklamacji ani zwrotu! Wygląda na to, że trzeba jakoś zmierzyć się z sytuacją! Pora dorosnąć! Zazwyczaj wtedy, gdy rozmawiam z rodzicami okazuje się, że potrzebna jest tutaj zmiana ich myślenia, nabycie nowych kompetencji i zazwyczaj duża dawka edukacji. Dopiero to pozwala wypracować zupełnie inną perspektywę na problem, który dotychczas wydawał im się nie do pokonania.

Podzielę się bardzo typowym przypadkiem z moich konsultacji : – dwuletnia dziewczynka wpada w szał, jest nieposłuszna, dosyć często gdy się złości wyrywa sobie włosy i bije się po twarzy. Rodzice są naprawdę załamani całą sytuacją i rozważają różne opcje zaburzeń u dziecka. W UK gdzie mieszkają odbyli cały szereg konsultacji z psychologami i lekarzami ale nie znaleźli odpowiedzi. W wyniku analizy okazało się, że mamy do czynienia z małym cholerykiem, który przeżywa parę różnych frustracji w swoim życiu, a ponieważ nie mówi jeszcze dobrze, poziom napięcia jest bardzo wysoki. Oczywiście jest to jedna z przyczyn.

Ponieważ dziecko jest częścią całego systemu rodzinnego dokonałam analizy otoczenia dziecka pod kątem jego potrzeb. Okazało się, że rodzice musieli dokonać paru znaczących zmian w stylu życia, gdyż miał on bardzo zły wpływ na pobudzony układ nerwowy energicznego dziecka. Każde dziecko jest inne i warto przyjrzeć się, czy to my zapewniamy odpowiednie warunki naszym dzieciom. Dorośli zazwyczaj znają swoje potrzeby i starają się zapewnić sobie komfort emocjonalny i fizyczny na codzień. Tymczasem dzieci funkcjonują w warunkach tworzonych przez dorosłych i często powoduje to mnóstwo problemów. Gdy dorośli się kłócą, gdy w domu jest zła atmosfera lub są różne style wychowawcze (mama, tata, babcia…) dziecko jest niespokojne i zdezorientowane. Gdy czujemy się zagrożeni zazwyczaj zachowujemy się w najgorszy możliwy sposób.

W tym przypadku potrzebne były zmiany dotyczące stylu życia całej rodziny .

1. Aby nie pobudzać układu nerwowego małego choleryka w rodzice stwierdzili, że wyłączą telewizor i ograniczą dostęp dziecka do telefonu czy smartfonu. Telewizor był włączony zazwyczaj cały dzień (jako tło) a rodzice zauważyli, że ich dziecko jest często rozdrażnione i rozkojarzone, jakby „nieobecne”.

2. Cholerycy mają mnóstwo energii i aby ją uwolnić należy zwiększyć ilość czasu, który dziecko będzie spędzało na dworze (żeby mogło się wybiegać). Ruch, sport i gry na świeżym powietrzu są znacznie lepszą opcją kanalizowania energii niż ataki złości, a poza tym dostarczają mnóstwa bodźców i wspomagają rozwój dziecka.

3. Kolejną jakościową zmianą było to, aby dziecko mogło wybierać i decydować o różnych rzeczach. Cholerycy uwielbiają decydować, zarządzać i pomagać. W związku z tym dziecko zostało włączone w różne prace domowe, które wykonywało mniej lub bardziej dobrze ale z dużym zaangażowaniem. Przebojem stało się wieszanie prania (klamerki) i odkurzanie. Poza tym rodzice poszerzyli opcje wyborów, które dawali dziecku . Zaczęli dawać 2 lub 3 wybory dotyczące ubrań, (czapki tudzież butów) które chce nałożyć ich pociecha. Miało tez swój kącik z zabawkami gdzie mogło poukładać sobie rzeczy po swojemu. Dziecko było z tego powodu bardzo, bardzo zadowolone i dużo chętniej współpracowało.

4. Poprawili komunikację z dzieckiem. Im silniejsze dziecko tym potrzebuje jaśniejszych ram postępowania i tzw. komunikatów uprzedzających np. : teraz się ubieramy, a potem idziemy na spacer, teraz jemy obiad, a potem idziemy na drzemkę… itp.

5. Ujednolicili rutynę dnia – regularne posiłki, spacery, drzemka oraz rytuał zasypiania.

Dzieci potrzebują jasnych granic i komunikatów by mieć świadomość, że jest z nimi ktoś, kto jest silnym i kochającym przywódcą. Dobrze jest gdy rodzic spokojnie i stanowczo mówi, co będzie się działo w danym dniu, jedna czynność po drugiej. W momencie kiedy każdy dzień będzie się spokojnie ale zdecydowanie posuwał do przodu, począwszy od jedzenia przez zabawę, spacerek itd., obniża napięcie i wprowadza nową strukturę i ład w życie rodziny.

Jak widać na tym przykładzie trzeba było wprowadzić całą strategie zmian, aby dziecko zachowywało się inaczej. Warto dodać, że ta struktura została dostosowana do indywidualnych potrzeb dziecka. Jasne jest też to, że większość zmian wprowadzili rodzice! Ta strategia przyniosła bardzo dobre owoce i w bardzo krótkim czasie (dosłownie w czasie paru tygodni) dziecko zaczęło się zachowywać dużo spokojniej. Zupełnie przestało bić się po twarzy i wyrywać sobie włosy, co tak bardzo martwiło jego rodziców. Ataki wściekłości były dużo rzadsze i występowały zazwyczaj, gdy dziecko było zmęczone lub głodne. Co więcej zauważyli oni też u niego duży skok rozwojowy, bo dziecko zaczęło uczyć się szybciej i wyrażać się jaśniej.

W swojej praktyce miałam bardzo wiele takich przypadków, które zaczynały się od prośby rodzica : – proszę naprawić to dziecko! Zazwyczaj kończyło się to żmudnym wprowadzaniem zmian głównie przez rodziców tak, aby ich styl wychowawczy był dostosowany do dziecka / dzieci. Myślę, że to my rodzice jesteśmy odpowiedzialni za wychowanie naszych dzieci. A miłość jaką żywimy do naszych pociech stanowi ogromną siłę i dodaje sił w tym procesie. Wszystkie rzeczy, które mają wartość w życiu zazwyczaj też mają swoją cenę. Moim zdaniem rodzicielstwo jest jedną z nadrzędnych wartości gdyż to relacje stanowią o jakości naszego życia (jak mówią rozliczne badania.)

Warto więc zawalczyć o to, by było możliwie najlepsze i dawało nam tę ogromną satysfakcję tworzenia nowego świata dla naszych dzieci.

Przykład, który wam tutaj podałam pokazuje, że jest to możliwe!

Napisz komentarz, nie krępuj się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kasia Sawicka

Cześć, jestem Kasia i pochodzę z Trójmiasta. Matka piątki dzieci, pedagog z zamiłowania. Moja pasja to budowanie relacji i rodziny, która umie się razem dobrze bawić. Znajdziecie tu inspirację i proste pomysły, jak żyć lepiej i szczęśliwiej.
Proste, praktyczne, pozytywne!

Jeśli potrzebujesz porady indywidualnej zapraszam do rozmowy przez Skype. Więcej informacji znajdziesz pisząc do mnie na ten adres: konsultacje_kasiasawicka@wp.pl

WYSZUKIWANIE

NAJNOWSZE WPISY